• Wpisów:14
  • Średnio co: 161 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 12:09
  • Licznik odwiedzin:3 497 / 2420 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Witajcie. Dość długo tu nie zaglądałam..
Warto wziąć się w garść? Czy już nie ma nikogo wspaniałych ludzi, których miałam okazję tu poznać?
  • awatar Mrs. Brownstoneee: Jeśli lubisz Guns N' Roses, to zapraszam do poczytania mojego bloga z opowiadaniami o Gunsach. Miło widziane komentarze z opinią. : ) z góry dziękuję.. : )
  • awatar FOR SALE ♡: Hej, sprzedaję ubrania, kosmetyki i dodatki, naprawdę tanio!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jestem ciekawa czy ktoś mnie jeszcze pamięta..?
  • awatar earthless: Ja! Wracasz do pisania? ♥
  • awatar Michelle ~: Jaaaaaaaa! :D Znalazłam Twoje opowiadanie dopiero wtedy, kiedy już przestałaś pisać, ale przeczytałam wszystkie rozdziały i stwierdziłam, że są bardzo dobre! Nie piszesz jak jakaś słitaśna dziewczynka, która 'loffcia' Gunsów, tylko masz świetny styl! Chciałabym, żebyś wróciła do pisania :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
ZAWIESZAM DZIAŁALNOŚĆ NA BLOGU Z POWODU PROBLEMÓW PSYCHICZNYCH -,- .

Dziękuję za wszystkie komentarze.
Chcę, żebyście wiedzieli, że raczej już tutaj nie wrócę. Blog na razie zostawiam.

Jeszcze raz dziękuję wszystkim, którzy czytali moje opowiadania.
  • awatar Gość: skąd ja to znam... przez pieprzone użalanie się nad sobą że już nie daje rady usunęłam bloga, który okazał sie byc dla mnie całym światem, dobrą ucieczką...
  • awatar • My Own Paradise City •: @Guns N'roses † i Pull The Wire †: Nie ma tak -,- Przecież wiesz, że u mnie z mózgiem kiepsko -.-.
  • awatar † кℓαυ∂ια †: a ty co kurwa jak nie zobacze następnego rozdziału to ty nie zobaczysz mojego :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Z tego względu, że przez całe święta nie będę miała dostępu do internetu zawieszam na razie działalność na blogu -,- .
Może coś fajnego wymyślę, bo jak na razie to mnie brak weny złapał .__. .
Pozdrawiam wszystkich i mam nadzieję, że wrócę tu do Was jeszcze z nowym rozdziałem...
  • awatar Gość: NIE WIERZĘ! :O 13-latka słuchająca Guns n' Roses. Myślałam, że takie już wyginęły! Jednak nie, odzyskałam wiarę w ludzi! :D
  • awatar Laama.: Boskie! ;D wbij do mnie :P
  • awatar Black Jack: hahaha . czemu nie... Slash się napewno nie pogniewa. xd;p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Przerwa w pisaniu z powodu testu szóstoklasisty -,-. Tak więc na razie dodawać nic nowego nie będę.
  • awatar earthless: KURWA, ja tu zaglądam 78432658742368726562 razy na dzień, żeby sprawdzić czy coś nowego, a teraz ten wpis :C No trudno, POWODZENIA, po raz kolejny :)
  • awatar • My Own Paradise City •: @Mariika .: również powodzenia życzę ;)
  • awatar Gość: powodzenia ;) też piszę. ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
To wpis przeznaczony dla tych dla których piszę. Kocham Was i nawet nie zdajecie sobie sprawy jacy jesteście dla mnie ważni. Każdy Was komentarz znaczy dla mnie bardzo dużo i motywuje mnie do pisania. Bez Was nie byłoby mnie tutaj. Dziękuję. Kurwa, cholernie dziękuję.
♥ Cemetery Gates † --> http://workout.pinger.pl/
♥ Clodia ---> http://royalraspberry.pinger.pl/
♥ Mała XD ---> http://klaudiax.pinger.pl/
♥ Pszczółka XD ---> http://sasunaru.pinger.pl/
♥ Gunsiara <3 ---> http://hmmthealex.pinger.pl/
  • awatar Sasu Naru Według klocii: Dziękuje bardzo kochany króliczku ;p
  • awatar ampacity: Jak wpisy są dobre to je ludzie czytają, proste! :) Jestem zaskoczona, bo dopiero dzisiaj zaczęłam udzielać się na Twoim blogu a tu już podziękowania :3
  • awatar • My Own Paradise City •: Baz Was by mnie tu nie było więc ja Wam dziękuję ♥ i będę to powtarzać cały czas bo jesteście wspaniali. Zakładając tego bloga liczyłam się z tym, że nikt nie będzie czytał moich opowiadań. Po prostu nie wiem co powiedzieć. Dziękuję i jeszcze raz dziękuję. ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
• Rozdział 3, cześć 1.
- Alex! Wstawaj do cholery - głos wysokiego blondyna irytował mnie cholerne.
Zakryłam głowę poduszką i pokazałam mu środkowy palec. Nie zdążyłam się nawet dobrze przebudzić, kiedy po chwili z hukiem wylądowałam na ziemi.
- Co Ty kurwa robisz? - wydałam z siebie cichy pomruk, po czym ziewnęłam.
Minęło parę minut, zanim wszystkie moje zmysły zaczęły poprawnie funkcjonować. Powoli wstałam i spojrzałam się na mężczyznę z wyrzutem, masując obolały tyłek.
- Alex, posłuchaj - zaczął wyraźnie zdenerwowany - Steven chyba przedawkował .. Ja z chłopakami jedziemy z nim do szpitala. Zostań tutaj i zaopiekuj się naszym Hell Housem - rzucił, wychodząc z pokoju.
Kiedy dotarły do mnie jego słowa miałam cichą nadzieję, że stanie się to również ze Saulem. Bałam się trochę o Stevena mimo, iż nie znałam go długo, polubiłam tego faceta. Nałożyłam na siebie czystą bieliznę, koszulkę oraz szorty i zaczęłam snuć się po domu kompletnie nie wiedząc co robić. Po chwili beznamiętnego wpatrywania się w pusty ekran telewizora z burczącym brzuchem udałam się do kuchni. Zaczęłam przeszukiwać lodówkę mając nadzieję, że trafię na coś co chociaż w połowie nie wygląda na zepsute lub spleśniałe. Wreszcie po ciężkich poszukiwaniach znalazłam jogurt, który chyba nadawał się do zjedzenia. Umyłam sobie łyżeczkę i siadłam przy stole. Zanurzając łyżeczkę w malinowym jogurcie rozmyślałam o pracy w której mogłabym się zatrudnić. Nie uśmiechało mi się pracowanie w Burger Kingu. Od razu przychodziła mi na myśl brudna lada i podłoga, którą będę sprzątać i setki ludzi, których będę musiała obsługiwać z uśmiechem na twarzy. Trudno, jakoś przeżyję. Przełknęłam ślinę i nie myśląc już dłużej zaczęłam zajadać się jogurtem. Spojrzałam na zegarek. Wskazywał 11:37.

***

Przeglądając kanały w poszukiwaniu jakiegoś ciekawego filmu usłyszałam dzwonek do drzwi. Ciesząc się w duchu, że już wrócili pobiegałam otworzyć. W progu ujrzałam szczęśliwe miny chłopaków i zmęczonego, lecz zadowolonego Stevena.
- Steven! Jak się cieszę, że nic ci nie jest - uśmiechnęłam się do niego a on resztami sił odwzajemnił mój uśmiech.
- Lekarz powiedział, że dawka, którą miał we krwi byłaby śmiertelna, jednak on uodpornił się, dlatego jeszcze żyje - westchnął Izzy, po czym zmierzwił włosy Stevenowi - Nasz jebany perkusista..
Saul położył go na łóżku i przykrył kocem.
- A teraz leż skurwielu. A jak tylko sięgniesz po jakieś prochy to możesz pożegnać się ze swoim chujem - zaśmiał się, wyjmując z kieszeni pistolet.
- Aaa ! Tylko nie Pan Zdzisio - perkusista zakrył rękami swoją męskość śmiejąc się cicho.
Patrzyłam na tych idiotów i śmiałam się pod nosem. Jeszcze nie dawno snułam się ulicami nie mając gdzie się podziać a dzisiaj mieszkam sobie z bandą wariatów, których z dnia na dzień coraz bardziej tolerowałam. No dobra, polubiłam ich trochę, trzeba przyznać. Może oprócz Slasha.
- Chłopaki, ja idę pod prysznic - rzuciłam, kierując się w stronę łazienki.
- Miłego kompanka - zaśmiał się Duff otwierając butelkę Danielsa.
Drzwi łazienki w Hell Housie nie były na klucz ani nie można było ich w jakiś sposób zamknąć, aby nikt nie dostał się do środka. Nie było to dla mnie komfortowe. Któryś z Gunsów przecież mógł pod wpływem narkotyków czy alkoholu wejść do środka. Mogłam mieć jedynie nadzieję, że tak się nie stanie.
Zdjęłam z siebie ubrania i weszłam pod prysznic. Ciepły strumień wody zmył z mojego ciała zmęczenie. Zasunęłam zasłonę, w razie wizyty nieproszonego gościa. Nagle poczułam jakiś dźwięk, który jednak lejąca się woda stłumiła, dlatego też nie mogłam go zidentyfikować.
- Ja się kurwa myję. Ktokolwiek tu jest niech wyjdzie bo pożałuje - krzyknęłam.
Odwróciłam się plecami, aby w razie jakiegokolwiek wypadku ten ktoś zobaczył jedynie mój tyłek. Po paru minutach nic się jednak nie działo, więc nadal odwrócona zaczęłam powoli się uspokajać i kontynuować namydlanie swojego ciała. Odepchnęłam od siebie myśl, że ktoś jest w toalecie nie chcąc psuć sobie przez nią radości z kąpieli. Tak bardzo lubiłam, kiedy gorąca woda oblewała moje ciało..
Zamknęłam oczy.
Nagle poczułam czyiś oddech na swoim karku.

___

Dziękuję Wam wszystkim za komentarze. ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
• Rozdział 2, część 3.
- Saul, co jest ..? - spojrzałam na niego badawczo.
Przez chwilę leżeliśmy w milczeniu, beznamiętnie gapiąc się w sufit. Trwało to długo. Zdecydowanie za długo. Wreszcie, kiedy właśnie miałam zamiar zepchnąć go z łóżka, ciszę przerwał jego głos.
- Alex .. Ja .. Przepraszam, kurwa, przepraszam.. Powinienem był od razu zaproponować Ci nocleg.. - czułam, że mówi naprawdę szczerze, co cholernie mnie zdziwiło.
Zaczęłam lustrować go wzrokiem z uniesioną brwią.
- Nie chciałam, żebyś mi cokolwiek proponował. Nie potrzebuję twojej pomocy i bardzo dobrze poradziłabym sobie bez niej. Więc nie przepraszaj, bo nie masz kurwa za co - skwitowałam i posłałam mu zadziorny uśmiech.
Może zachowałam się w tym momencie chamsko, ale miałam to w dupie. Slash nie zasługiwał na jakiekolwiek miłe słowa. Jest skurwielem i jego przeprosiny tego nie zmienią.
- Naprawdę? To wypierdalaj - zażartował, odwzajemniając mój uśmiech.
- Tak właściwie, to po co tu kurwa przyszedłeś? Żebym miała koszmary z twoją mordą w roli głównej? - odgryzłam się patrząc w jego ciemne oczy i uśmiechając się łobuzersko, jednak Saul nie przejął pałeczki co bardzo mnie zdziwiło.
Westchnął tylko cicho, po czy zaczął mówić spokojnym i opanowanym głosem, patrząc mi w oczy:
- Kiedyś poznałem dziewczynę. Miała na imię Kate.. - przełknął ślinę - Straciła dom i o pomoc zwróciła się do mnie. Nie zgodziłem się na jej nocleg tutaj. Nie miała niczego do zaoferowania w zamian, jeśli wiesz co mam na myśli..
Przerwał na chwilę, patrząc na moją reakcję. Przewróciłam tylko oczami doskonale wiedząc o jaką zapłatę za nocleg Saulowi chodziło.
- Tak więc powiedziałem jej, żeby spierdalała. Następnego dnia, kiedy wynosiłem śmieci, co nie zdarza się często - zaśmiał się gorzko - zobaczyłem Kate leżącą na trawniku obok naszego Hell Housa , martwą .. Gdybym ją przyjął wszystko potoczyłoby się inaczej ..
W pierwszej chwili miałam ochotę pocieszenia go. Już chciałam powiedzieć mu coś, co podniosłoby go na duchu, jednak powstrzymałam się. Ma to, na co zasłużył. I dobrze mu tak.
- No i po co mi to kurwa mówisz? Już wiem, że jesteś skurwielem, dowodów mi nie potrzeba - rzuciłam, odwracając wzrok od jego smutnej twarzy.
- Nie wiem. Chciałem się po prostu kurwa wygadać.. Zresztą, zapomnij o tym.. - najwyraźniej zmieszał się trochę.
Wstał i wyszedł z mojego pokoju, rzucając na pożegnanie tylko 'oby przyśnił ci się koszmar z moją mordą w roli głównej' i zatrzaskując drzwi.
Jeszcze przez chwilę leżałam w milczeniu, po czym zmęczona zapadłam w głęboki sen.
Obudził mnie krzyk Duff'a.

__

Chciałabym jeszcze podziękować dwóm wspaniałym kobietom, które zmotywowały mnie do dalszego pisania. Dziękuję Wam i kocham Was cholernie ♥.
http://waszka1718.pinger.pl/ http://sasunaru.pinger.pl/
  • awatar earthless: Już nie wiem co pisać, CHOLERNIE DOBRE
  • awatar Gość: Ale super!! Podziwiam cię normalnie!! Pisz, dalej, juz! Czekam na nastepny rozdział !!
  • awatar Fuckin crazy <3: Nawet nie wiesz jak się ciesze że to piszesz ! <33
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
• Rozdział 2, część 2.
Drzwi otworzył mi czarnowłosy mężczyzna w berecie.
- Eee.. Cześć. Ja.. - zaczęłam, kompletnie nie wiedząc co powiedzieć.
- Nie pierdol, tylko właź - złapał mnie za rękę i wciągnął do środka - Posłuchaj, słyszałem o Tobie sporo..
Wpatrywałam się w niego zdając sobie sprawę, że informacje, które słyszał na mój temat nie były w najmniejszym stopniu pozytywne. Miałam jednak nadzieję, że przymknie na to oko i pozwoli mi przenocować tu chociaż raz.
- .. ale uważam, że powinnaś zamieszkać u nas przez parę dni - ciągnął.
- Naprawdę? To .. miłe - posłałam mu jeden z mojej szerokiej kolekcji oszałamiających uśmiechów.
- Może i jesteśmy bandą skurwieli, ale jeśli chodzi o mnie to ja laski bez dachu nad głową przygarniam - uśmiechnął się, jednak był to jeden z tych bladych uśmiechów, za którym nie kryje się nic dobrego. Mogłam zgadnąć, że chodzi mu o zaakceptowanie jego decyzji przez Saula.
- Jesteś z nich chyba najmilszy.
- Ta, nie przyzwyczajaj się .. - mruknął.
W tym momencie do przedpokoju wtargnął Slash z dwoma butelkami Jacka Danielsa. Sądząc po jego błogim uśmiechu, chciał chyba zachęcić Izziego do napicie się z nim, jednak kiedy mnie zobaczył uśmiech znikł mu z twarzy. Wyraźnie nie był zachwycony moim widokiem.
- Co ona tu robi ?! - wrzasnął .
- Przez parę dni będzie z nami mieszkać i chuj mnie obchodzi, czy tego chcesz czy nie. Chyba nie wyrzucimy jej na ulicę, co? - powiedział Izzy, stanowczym tonem.
- Mam to w dupie. W dupie mam gdzie ona będzie mieszkać, dla mnie może nawet spać pod mostem. Nie będzie mi tu żadna kurwa mieszkała w Hell Housie - upił łyka z butelki, patrząc to na Izziego, to na mnie.
- Pamiętasz, co się stało z Kate, kiedy ..
- Dobra, kurwa, dobra. Niech Ci będzie - rzucił, po czym zniknął w pokoju, wyraźnie nie chcą ciągnąć tematu nijakiej Kate.
Patrzyłam z wdzięcznością na czarnowłosego mężczyznę. Dzięki niemu miałam tymczasowy dach nad głową. Byłam mu cholernie wdzięczna.
- Nie wiem jak Ci dziękować ..
- Chuj z podziękowaniami. Ważne, że nie będziesz spała pod mostem - zachichotał cicho.
Izzy dał mi znak ręką, abym poszła za nim. Tak więc zrobiłam. Po chwili znalazłam się w pokoju w którym znajdowała się reszta chłopaków. Duff grał coś na swoim basie, Steven próbował rozmawiać z jeszcze nie do końca trzeźwym Axl a Saul pił Danielsa, siedząc na starej kanapie.
- Chłopaki, od dzisiaj mamy nowego współlokatora - zaczął Izzy patrząc na twarze kolegów.
- Cześć, Alex jestem.
Saul wydał z siebie głośne westchnięcie, a reszta rzuciła mi cześć i powróciła do swoich spraw.

***

Leżałam na łóżku w pokoju na górze, rozmyślając o wydarzeniach z ostatnich dni i doszukując się w nich czegoś optymistycznego. Na myśl przychodziła mi tylko dobroć Izziego, chociaż to w zupełności mi wystarczało. Zastanawiałam się, czemu Saul tak się zachowywał. Może to dlatego, że był takim okropnym sukinsynem, a może to z tego powodu, że mnie polubił.. I po prostu boi się przyznać do tego sam przed sobą.. Taka możliwość wydawała mi się niedorzeczna, jednak starałam się brać pod uwagę wszystko. Nagle moje rozmyślenia przerwało ciche pukanie do drzwi, które po chwili skrzypnęły, ukazując mężczyznę o czarnych lokach, mającego na sobie jedynie bokserki.
- Eee.. Nie śpisz .. ? - szepnął, zamykając drzwi i siadając na moim łóżku.
Spojrzałam na zegarek. Była 2:55.
- Nie interesuj się - mruknęłam tylko.
Saul jakby nigdy nic, położył się obok mnie i zaczął beznamiętnie wpatrywać się w sufit.
- Nie pozwalaj sobie - zaczęłam spychać go z łóżka.
Nie wdziałam w ogóle sensu jego nocnej wizyty. Chciałam mu powiedzieć, żeby spierdalał, jednak kiedy spojrzałam w jego oczy wiedziałam, że przyszedł tu w konkretnym celu. Po to, żeby porozmawiać. Szczerze porozmawiać.

[ dzisiaj króciutko, ponieważ w ogóle nie mam weny -,- ] .
 

 
• Rozdział 2, część 1.
Siedziałam przy stoliku w klubie sącząc alkohol z kolejnej już butelki oraz paląc przy tym papierosa. Stan mojego portfela wynosił zaledwie 10 funtów i zbytnio mnie nie zadowalał. No ale cóż, mogłam zrobić, kiedy żądza zapalenia i napicia się była tak silna?
Zdawałam sobie sprawę, że moja wizyta w klubie skończy się na tym, że wyjdę stąd kompletnie spłukana. Na razie jednak zadowolona, pod wpływem alkoholu nie myślałam o konsekwencjach mojej głupoty.
- Jacuś Skarbie, obiecuję, że nigdy Cię nie opuszczę. Na zawsze będziemy razem - powiedziałam do butelki, po czym zaczęłam składać na niej namiętne pocałunki.
Rozbawiony tym widokiem rudowłosy mężczyzna podszedł do mnie chwiejnym krokiem. Na pierwszy rzut oka było widać, że jest jeszcze bardziej nawalony ode mnie. Jego koledzy najwyraźniej dawno przestali się nim przejmować, a zajęli się zabawianiem jakiś naiwnych lasek co widocznie sprawiało im większą przyjemność.
Axl usiadł na krześle obok i szepnął mi do ucha;
-Znam miejsce, gdzie Jacusiów jest pełno.. - czuć było od niego woń alkoholu, jednak na przeszkadzało mi to, być może dlatego, iż sama podobnie pachniałam.
- Mmm ... prowadź, skarbie - zachichotałam cicho, wzięłam walizkę do ręki i wraz z Axlem wyszłam z klubu.
Oboje idąc, chwialiśmy się we wszystkie możliwe strony, jednak nie zważając na wszelkie trudności w końcu doszliśmy do celu.
- Witaj, w Hell Housie, mała - otworzył drzwi i wepchnął mnie do środka.
Zupełnie nie docierało do mnie, że jestem w domu Gunsów, przez ogromną ilość wypitego alkoholu. Axl złapał mnie za rękę i zaczął prowadzić w stronę pokoju. Na każdym kroku można było zauważyć porozrzucaną wszędzie bieliznę, która na pewno nie należała do któregoś z chłopaków, paczki po fajkach, puste butelki po alkoholu oraz pudełka po pizzy zapisane drobnym pismem.
Wreszcie Axl puścił moją rękę, zatrzymując się przed ścianą, pod którą znajdowały się jeszcze nie otwarte butelki Jacka Danielsa. Było ich ponad dwadzieścia. Rzuciłam walizkę gdzieś w kąt, padłam przed nimi na kolana i zaczęłam wszystkie po kolei obcałowywać. Axl stał, czekając cierpliwie aż skończę i śmiejąc się cicho.
- Nie sądzisz, że mi też się coś należy? - spojrzał na mnie na wpół przytomnymi oczyma.
- Oczywiście, kochanie - zachichotałam cicho.
Podeszłam do niego i nie świadoma tego co robię, zaczęłam najpierw delikatnie ssać jego dolną wargę, po czym, kiedy w moim ustach znalazł się jego język nasz pocałunek z delikatnego przemienił się w dziki i pełen namiętności. Nagle usłyszałam jakieś kroki i do pokoju ktoś wszedł. Axlowi najwyraźniej to nie przeszkadzało, bo zamiast oderwać się od moich ust przycisnął mnie do ściany i bez skrępowania kontynuował pocałunek.
Najwyraźniej dla osoby, która była widzem tej sceny taki widok był codziennością, ponieważ nie odezwała się. Wzięła tylko butelkę Danielsa i wyszła.
Kiedy poczułam, że Axl wkłada ręce pod moją koszulkę, oprzytomniałam trochę i odepchnęłam go. Wyraźnie zaskoczony moją reakcją zrobił minę typu, 'co ty sobie kurwo myślisz, że możesz tak z Axelkiem pogrywać?!' i ponownie rzucił się na mnie. Znów próbował zrobić to co przed chwilą, jednak tym razem uderzył mnie w twarz. Spróbowałam się bronić, ale dostałam w brzuch. W tym momencie, niemalże całkowicie oprzytomniałam. Kopnęłam go z całej siły w krocze i patrzyłam z satysfakcją, jak sycząc z bólu osuwa się na podłogę.
W tym momencie do pokoju weszło czterech doskonale mi znanych mężczyzn: Duff, Izzy, Steven i Saul. Wszyscy patrzyli ze zdziwieniem na twarz Axla wykrzywioną z bólu. Wyraźnie rzadko dostawał, gdy dobierał się do swoich fanek. Wreszcie ciszę przerwał głos Slasha.
- Co Ty tu do kurwy nędzy robisz .? - spoglądał raz na mnie, raz na Axla nie ukrywając zdziwienia.
- A co Cię to kurwa obchodzi? - rzuciłam, po chwili dodając - będę robić to, na co mam pierdoloną ochotę.
- No to rób to, na co masz pierdoloną ochotę ale nie w moim domu.
Po tych słowach podał mi walizkę i zaczął pchać mnie w stronę wyjścia, mijając wgapionych w nas reszty chłopaków. Zanim zatrzasnął drzwi, krzyknął jeszcze:
- Sponsora szukaj gdzie indziej!
Pokazałam mu środkowy palec, po czym nie wiedząc co robić wpatrywałam się w drzwi Hell Housa.
Z jednej strony chciałam jak najszybciej stąd odejść, jednak z drugiej byłam głodna, zmęczona a do tego wprost marzyłam, aby wziąć prysznic.
Niewiele się zastanawiając zapukałam do drzwi, mając nadzieję, że tą jedną noc przenocuję w Hell Housie.
___

Wszystkim bardzo dziękuję za komentarze, które motywują mnie do dalszego pisania ♥ .
  • awatar • My Own Paradise City •: @blood blood †: Kurwa, nawet nie wiesz, jakbym chciała doczekać się tej chwili ;). Dziękuję bardzo za wszystkie miłe słowa. Naprawdę wiele dla mnie znaczą.
  • awatar postmortem.: się nie mogę doczekać twojej książki na półce w empiku;D
  • awatar Gość: dziewczyno kocham Cię normalnie ! :D piszpiszpiszpisz :D <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
• Rozdział 1, część 3.
Powoli otworzyłam oczy i rozejrzałam się dookoła. Leżałam na trawniku a niedaleko mnie stała moja walizka. Co za skurwiel. Jak mógł mnie tak samą zostawić? Chociaż z drugiej strony pewnie nawet nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji. Zostawił jakąś dziwkę, która się do niego przyczepiła, śpiącą, na trawniku i tyle. Mógł mnie ktoś okraść, zgwałcić, uwięzić, zabić.. Ale on miał to wszystko w dupie. Cały Slash..
Wstałam i otworzyłam walizkę chcąc sprawdzić, czy nic z niej nie zniknęło. Na szczęście wszystko było na swoim miejscu. Ciekawe jak długo spałam. I gdzie ja w ogóle jestem?
Za mną znajdował się dość duży budynek. Może to jakaś galeria handlowa? Ale, po co Saul miałby mnie akurat tu zostawiać..? Wytężyłam wzrok, aby ustalić co znajduje się w tym tajemniczym budynku, jednak panująca ciemność bardzo mi to utrudniała. Wyjęłam komórkę z tylnej kieszeni i spojrzałam na wyświetlacz. 2:47 , zajebiście.. Burger King już zamknięty, ja nie mam się gdzie podziać i nawet nie wiem gdzie jestem. Żyć nie umierać.. Kiedy chowałam telefon z powrotem do kieszeni poczułam, że znajduje się tam coś jeszcze. Jakiś mały świstek papieru złożony na pół. Wyjęłam go i rozłożyłam. Moim oczom ukazał się napis - 'mam nadzieję, że dobrze się będziesz bawić w burdelu, dziwko'. Pod tym jakże przepięknym i uroczym zdaniem znajdowało się parę serduszek nabazgranych przez Slasha. No to już wszystko jasne. Budynek za mną to burdel. Co za pomysłowy skurwysyn. Zgniotłam kartkę i rzuciłam ją na trawnik. Normalnie wymyślałabym teraz jakąś szatańską zemstę na tym pojebie, jednak dzisiaj zastanawiałam się nad czymś innym. A mianowicie, co dalej?
Nie chciałam spędzać ani chwili dłużej w pobliżu tego miejsca, dlatego wzięłam walizkę i wolnym krokiem ruszyłam w nieznanym mi kierunku. Po paru minutach drogi orientowałam się, gdzie jestem. Do Burger Kinga jednak nadal było cholernie daleko i nie uśmiechało mi się podróżowanie tam pieszo. Snując się bez konkretnego celu moim oczom ukazał się nocny klub. Pomyślałam, że wejdę na chwilę a jutro z samego rana wyruszę do Burger Kinga. Przechodząc przez próg minęłam dwie wymalowane lalunie, patrzące z pogardą na moje podarte jeansy i potargane włosy. Do moich nozdrzy dotarła znajoma woń alkoholu i papierosów. Miałam cholerną ochotę, żeby kupić sobie coś do picia.. Na jedną butelkę Danielsa by mi starczyło .. Bez większego zastanawiania się podeszłam do baru, ciągnąć za sobą walizkę.
- Co podać? - zapytał kelner, mierząc mnie wzrokiem.
- Butelkę Jacka Danielsa - mruknęłam i po chwili butelka z moim ulubionym napojem była już moja.
Wyszłam z klubu, aby przypadkiem nie skusić się na coś więcej. Wtedy zostałabym już kompletnie bez grosza a chciałam, żeby jeszcze starczyło mi na coś do jedzenia, gdybym zgłodniała. Położyłam walizkę przy ścianie budynku i usiadłam na niej. Powoli sączyłam alkohol wpatrując się w ludzi wchodzących i wychodzących z klubu. Nagle moją uwagę przykuł rudowłosy facet o średnim wzroście. Wyszedł, rozejrzał się dookoła, spojrzał na mnie i powiedział:
- Sam, tu jesteś a ja cię kurwa wszędzie szukam - podbiegł do mnie, chcąc mnie pocałować.
Widziałam w jego oczach, że był kompletnie naćpany i pewnie pomylił mnie z jakąś kurwą z którą wcześniej się zabawiał, ale najwyraźniej zwiała.
- Zostaw mnie Axl! Nie jestem kurwa żadną Sam - wrzasnęłam i odepchnęłam go od siebie.
- Ups, przepraszam najmocniej - spojrzał na mnie nieprzytomnie i uśmiechnął się szeroko - A może ty chciałabyś zastąpić mi moją Sam, hę ..?
Zaczął śmiać się i oblizywać, patrząc na moje piersi.
- Spierdalaj - mruknęłam tylko i ponownie zajęłam się piciem Danielsa, nie zwracając na niego uwagi.
Nagle z klubu wyszło dwóch facetów i podeszło do Axla. Podniosłam wzrok, aby lepiej im się przyjrzeć. Duff i Saul, z tym swoim zadziornym uśmieszkiem.
- Axl, świnio jebana. Ile można chlać, stary ? - Duff, poklepał go po plecach.
- No, widzę, że sobie sponsora znalazłaś - powiedział Slash, patrząc na mnie.
- A żebyś wiedział -odparłam wymijająco, sącząc Danielsa.
- Ty ją znasz? - powiedział zdziwiony blondyn, zwracając się do Saula.
- Ta, długa historia - westchnął tylko - No,Axlku, idziesz z nami zjebie. Trzeba się tobą zaopiekować, zanim wylądujesz z jakimś gejem w łóżku.
Saul zaśmiał się gorzko. Duff wepchnął Axl do klubu, po czym obaj zniknęli. Spojrzałam na Slasha. Pewnie znowu chce mnie wyprowadzić z równowagi. Ale tym razem się nie dam.
- Podobała się karteczka, skarbie - drwił sobie ze mnie cały czas.
- Tak, kochanie. Powieszę sobie ją nad łóżkiem i oprawię - wykrzywiłam usta w uśmiechu.
- Nadal nie masz gdzie się podziać? - spojrzał na walizkę, na której siedziałam.
- Nie interesuj się.
- Doba, jak chcesz - rzucił tylko i wszedł do klubu.
I znowu zostałam ze swoimi problemami, tyle, że tym razem w towarzystwie Jacusia (Jack Daniels)...
____
  • awatar • My Own Paradise City •: @blood blood †: Ech .. no rzeczywiście nie pomyślałam -,- XD.
  • awatar postmortem.: rewelka tylko ta komórka w 1985r. t unie pasuje. poza tym miazga.
  • awatar earthless: Banan mi z ust nie schodzi. Kolejny zajebisty rozdział, zabieram się za czytanie następnych :>
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
• Rozdział 1, część 2.
(dzisiaj krótka, bo nie mam weny, wybaczcie -,-)
Wiedziałam, że kiedyś nadejdzie ten dzień. Dzień, w którym na zawsze pożegnam się ze swoim mieszkankiem i będę zmuszona poszukać innego lokum. Stałam właśnie przed blokiem z którym łączyło mnie tyle wspomnień.. Wyblakły napis na ścianie, napisany przeze mnie, głoszący 'pierdolcie się wszyscy' przypomniał mi o czasach, kiedy jeszcze prowadziłam dostatnie życie. Pod słowem dostatnie kryło się mieszkanie i trochę forsy, tyle, aby starczyło na alkohol, narkotyki i jedzenie. Teraz nie miałam już nic.
Siedziałam na walizce, w której znajdował się cały mój dobytek i próbowałam coś wymyślić. Gdzie mogę przespać noc za dwadzieścia dolarów? Żadne miejsce nie przychodziło mi do głowy. Po paru minutach wstałam i zaczęłam iść przed siebie, ciągnąc za sobą walizkę. Bez konkretnego celu stawiałam krok za krokiem nie wiedząc, dokąd mam się udać. W mojej głowie była tylko jedna myśl - 'iść się najebać i naćpać'. Głupotą jednak byłoby wydawanie ostatnich pieniędzy na używki.
Szłam wzdłuż ulicy i nagle mnie olśniło. Przecież w Burger Kingu, który co prawa znajdował się na drugim końcu L.A, ale jakoś bym doszła, szukali pracowników. Jestem genialna! Jednak mimo mojej zajebistej genialności, nadal pytanie 'Gdzie mam spędzić noc?' pozostawało bez odpowiedzi. Po godzinie mój chód można by określić, jako żółwi. Bolały mnie mięśnie nóg i czułam, że muszę zatrzymać się na dłuższy czas, aby zregenerować siły. Przede mną jeszcze długa droga, już powoli się ściemniało a mi przecież zależało na czasie. Tak więc z postoju nici, za to do głowy wpadł mi inny pomysł. Postanowiłam, że zacznę podróżować autostopem. Zdawałam sobie sprawę, że może nikt się nie zatrzymać a ja jak głupia będę czekać, dlatego zamiast stać w bezruchu szłam z uniesioną ręką. Na szczęście nie musiałam długo czekać, bo już po paru minutach obok mnie stanął czarny Chevroleta Corvett. Niezmiernie uradowana zaczęłam biec w stronę samochodu , kiedy wyszedł z niego dość wysoki mężczyzna o czarnej czuprynie. Slash.. Ten skurwiel..
- O kogo my tu mamy - powiedział ironicznym tonem - Ile bierzesz za zrobienie laski?
- Tobie, kochanie nie zrobiłabym nawet za milion dolarów - wykrzywiłam usta w uśmiechu.
- To widać nie potrzebie się zatrzymywałem - zrobił smutną minę po czym zaśmiał się gorzko.
- Też tak uważam. Spierdalaj - krzyknęłam, jednak Saul ani drgnął.
Stał oparty o maskę z fajką w ustach, lustrując mnie wzrokiem.
- Wiesz, dzisiaj mam tak cholernie dobry humor, że chyba pomogę biednej dziewczynce w potrzebie - spojrzał na mnie ze współczuciem - tak więc, gdzie mam cię podwieźć, mała?
- Tylko nie mała, dobra? - spojrzałam na niego groźnym wzrokiem - Wreszcie na coś się przydasz. Może jakoś wytrzymam twoje jebane towarzystwo. Kierunek - Burger King - uśmiechnęłam się do niego uroczo i pokazałam język.
Slash wziął ode mnie walizkę i wpakował do bagażnika, tymczasem ja usiadłam na miejscu pasażera i miałam trochę czasu, aby przyjrzeć się samochodowi od środka. Na tylnych siedzeniach można było zauważyć dwie pary stringów, należących prawdopodobnie do jednej z kurw, które się z nim zabawiały. Oprócz tego leżały tam jeszcze trzy puste butelki po Danielsie i dwa pudełka po fajkach.
Slash usiadł na miejscu kierowcy, zatrzasnął drzwi i zapalił samochód.
- Po co ci ta walizka ? - spytał, wjeżdżając na ulicę.
- Nie interesuj się - mruknęłam.
- Żądam, abyś mi powiedziała. W przeciwnym razie będę zmuszony wywieść cię do lasu, zgwałcić a potem zadźgać. Więc jaka jest twoja decyzja? - uśmiechnął się zadziornie zabawnie poruszając brwiami.
Nie mając siły na wdawanie się w niepotrzebne dyskusje z tym skurwielem postanowiła, że powiem mu prawdę.
- Niech ci będzie, głupku - uśmiechnęłam się blado - wywalili mnie z mieszkania za nie płacenie czynszu.
- No to kurwa trzeba było płacić.
- Wywalili mnie z pracy i nie miałam forsy - odparłam odwracając wzrok.
Nie chciałam, żeby drążył tematu. Było to dla mnie krępujące. Opowiadanie mu o swoich prywatnych problemach. Odetchnęłam z ulgą, kiedy tylko pokręcił głową. Po paru chwilach odezwał się znowu.
- To gdzie zamierzasz teraz zamieszkać ?
Jego głos już nie był przepełniony ironią. Widać było, że nie drwi sobie ze mnie, tylko po prostu jest ciekaw. Pierwszy raz od momentu, kiedy go poznałam rozmawiał ze mną normalnie, dlatego postanowiłam mu równie normalnie odpowiedzieć.
- Sama nie wiem. Pewnie pod mostem. Jak coś zarobię to wynajmę sobie mieszkanie, ale teraz mnie na to nie stać - wyrzuciłam z siebie jednym tchem.
W głębi duszy miałam nadzieję, że coś mi doradzi, pomoże. On jednak nie odezwał się ani słowem. Byłam trochę rozczarowana, chociaż spodziewałam się po nim tego. Zresztą, co by miał się przejmować problemami jakiejś obcej kobiety?!
Wpatrywałam się w obrazy za szybą cały czas rozmyślając. Byłam cholernie senna. Niestety kolejna nieprzespana noc dawała się we znaki. Marzyłam o ciepłej kąpieli i miękkim łóżku. Zaczęłam sobie wyobrażać siebie, siedzącą w wannie pełnej wody z drinkiem w ręku. Z minuty na minutę coraz bardziej poddawałam się wodzą fantazji aż w końcu moje powieki stały się ciężkie. W końcu zamknęłam oczy i przeniosłam się do krainy snów..
***
____
  • awatar • My Own Paradise City •: Cemetery Gates † - Dziękuję bardzo . :) Miło mi.
  • awatar ampacity: Zgadzam się z 'mutilate', masz zajebisty styl pisania c:
  • awatar Gość: Dobrze piszesz, ale jak da mnie zakończenie było dość oczywiste. :P Tylko nie kontynuuj tego tak, żeby ona obudziła się u Slash'a w domu czy coś! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
• Rozdział 1, część 1 .
15 maja, 1985 rok.
Szłam boso po plaży pozwalając, aby ciepłe podmuchy wiatru targały moimi złotymi kosmykami. Księżyc, w całej swej okazałości, świecił cudownie, nadając tej nocy wyjątkowości. Plaża był a pusta. Tylko ja, noc i księżyc.. Lubiłam takie samotne spacery. Mogłam wtedy spokojnie zastanowić się nad swoim bezsensownym życiem.
I tej nocy rozmyślałam nad tym, co ze sobą zrobić. Ech.. czy życie musi być tak cholernie niesprawiedliwe? Już szósty raz wylali mnie z pracy a ja cały czas zadawałam sobie to samo pytanie - dlaczego?! Może parę razy przyszłam do pracy pijana czy naćpana, ale czy to ważne? Teraz zupełnie nie miałam pomysłu, jak na siebie zarobić. Ostatecznie mogę być striptizerką, byleby tylko mieć na jedzenie. Życie w skrajnym ubóstwie jest ciężkie. A jeśli jesteś osobą, która ostatnie pieniądze zamiast na papier toaletowy, żeby przynajmniej mieć się czym podetrzeć, wydaje na alkohol czy narkotyki to gratulacje, osiągnąłeś nowy szczyt głupoty. Tym właśnie się szczyciłam -ja, Alex Brown.
Najbardziej jednak z tego wszystkiego dobijała mnie myśl, że jutro opuszczę już na zawsze swoje małe mieszkanko. Nie mam z czego płacić czynszu i jestem zmuszona zamieszkać gdzie indziej. Pytanie tylko - gdzie kurwa mam mieszkać? Nie mam nikogo bliskiego u którego mogłabym się zatrzymać, nie mam chłopaka, nie mam koleżanek. Nie mam nikogo.
Samotne życie nie sprawiało mi dotąd większego problemu. Teraz jednak musiałam znaleźć kogoś, kto mi pomoże. Chociaż proszenie o pomoc nigdy mi nie szło i nigdy w takich sytuacjach nie czułam się komfortowo. Od kiedy nauczyłam się liczyć, zawsze liczyłam na siebie.
Oczywiście miałam też inne wyjście. Zostanie dziwką i znalezienie sobie sponsora u którego będę mieszkać dopóki nie zarobię wystarczająco aby coś wynająć. Myśl o tym przyprawiała mnie o dreszcze i wzbudzała odruch wymiotny. Mogłabym o sobie powiedzieć praktycznie każdą najgorszą rzecz, ale na pewno nie to, że jestem dziwką. Brzydziłam się nimi, a ich gardzące spojrzenia, kiedy szłam ulicą w podartych jeansach i potarganych włosach doprowadzały mnie do szału. Najchętniej przyłożyłabym takiej. Nie robiłam tego tylko z jednego powodu - już nie raz miałam kłopoty z prawem i nie chciałam ich powtarzać.
Nagle moja twarz wpadła w coś miękkiego. Zostałam błyskawicznie wyrwana ze swoich rozmyśleń, dlatego zupełnie nie wiedziałam co się wokół mnie dzieje. Do moich nozdrzy dotarł zapach miętowego mydła połączonego z fajkami. Ku mojemu zdziwieniu ów zapach był bardzo przyjemny.
Podniosłam wzrok i moim oczom ukazała się burza czarnych loków. Odsunęłam się parę kroków w tył, aby dokładnie przyjrzeć się mężczyźnie, na którego przed chwilą wpadłam. Saul Hudson, gitarzysta w sławnym zespole, Guns N'Roses. Cholernie kręciła mnie ich muzyka, ale nie byłam z tego rodzaju dziewczyn, które szaleją i uganiają się za sławnymi ludźmi. Interesowało mnie tylko jedno - Co ten kudłaty gitarzysta może robić o tej porze sam na plaży?
- Uważaj jak chodzisz do cholery - po jego tonie głosu można było się domyślić, że raczej nie jest zadowolony z całego zajścia.
- Och, przepraszam najmocniej - rzuciłam z ironią i pokazałam mu środkowy palec.
- Nie uważasz, że małe dziewczynki powinny już dawno spać? - wyjął na chwilę papierosa z ust i skierował cienką strużkę dymu wprost na mnie.
- A ty nie uważasz, że kiedy wypowiesz jeszcze jedno niewłaściwie słowo, ta mała dziewczynka, która zna sztuki walki może utopić cię w tym przepięknym morzu? - posłałam mu całusa i zatrzepotałam rzęsami.
Zaczął lustrować mnie wzrokiem, po czym roześmiał się głośno.
- Masz - wyjął z kieszeni papierosa i podał mi - wyglądasz na taką co nie ma kasy a chciałaby zajarać.
Tego już było za wiele.
- Wsadź sobie tego papierosa w swój jebany tyłek i spierdalaj - krzyknęłam mu prosto w twarz.
- Żegnam - rzucił przez ramię - Jebana kurwa ..
Te ostatnie dwa słowa mimo, iż wypowiedziane ciszej doskonale je słyszałam. W tym momencie czułam, jak zbiera się we mnie cała złość. Kto jak kto, ale on kurwą mnie nazywać nie będzie.
Podbiegłam do niego i spróbowałam przewrócić go na piasek. Stał do mnie tyłem, więc nie spodziewał się ataku. Mimo tego, kiedy po nieudanej próbie przewrócenia odwrócił się do mnie i złapał mnie za ręce, wiedziałam, że nie mam z nim szans. Jeden ruch, który najwidoczniej nie sprawił mu znacznych trudności a ja już leżałam na piasku. Co więcej, żebym się nie ruszała ten jebany skurwysyn położył się na mnie. Zaczęłam robić wszystko co mogłam, aby się od niego uwolnić, jednak moja swoboda ruchy została ograniczona przez jego cielsko. Po paru minutach spocona i cholernie zdenerwowana wreszcie dałam za wygraną. Saulowi najwyraźniej sprawiało to wiele frajdy, bo uśmiechał się szeroko patrząc na mnie z rozbawieniem.
- Ty jebany skurwielu ! Puść mnie natychmiast!
- A co będę z tego miał? - Slash zaśmiał się cicho.
- Kopa w twój ciężki zad - krzyknęłam wkurwiona.
- Spierdalaj. Jak nie wymyślisz czegoś innego to będziesz nocować na plaży. Mi się nigdzie nie śpieszy.
Był chyba najbardziej wnerwiającym człowiekiem, jakiego do tej pory spotkałam. Ten jego uśmieszek sprawiał, że chciałam mu przyjebać w tę jego śliczną mordę.
- Odpierdol się wreszcie. Mam ważniejsze rzeczy na głowie niż leżenie tu z jakimś głupkiem - westchnęłam głęboko, mając nadzieję, że wreszcie odpuści.
- Ta, a co takiego możesz mieć do roboty? Może jesteś zajęta szukaniem sponsora, albo na przykład.. Hmm.. robieniu dobrze za hajs? - słychać było, że drwi sobie ze mnie i co więcej sprawia mu to wiele przyjemności.
Tym razem bez słowa splunęłam mu na twarz. Był zaskoczony, dlatego w tym momencie właśnie miałam jedyną szansę, aby się uwolnić. Wykonałam tajemniczy ruch, którego uczyłam się na samoobronie i oto tym magicznym sposobem ja leżałam na nim, a nie on na mnie, jak przedtem.
- Będziesz grzeczny, czy nie? - wypowiadając te słowa przycisnęłam mocno kolanem jego męskość, żeby porządnie go zabolała.
- Nie - po jego wyrazie twarzy widać było, że musi go naprawdę boleć - przestań, kurwo .
- Co powiedziałeś .. ?
- Dobra, będę grzeczny. Tylko przestań do cholery.
To własnie chciałam usłyszeć, dlatego puściłam go i wstałam. Po chwili Slash też wstał i obdarzył mnie spojrzeniem typu 'idź już kurwo bo nie ma z ciebie pożytku'.
- Do widzenia, panie ciężki zad - odwróciłam się na pięcie i poszłam w swoją stronę, słysząc za sobą 'Do widzenia, mała dziewczynko' .
___
  • awatar ♥.imagine.♥: ja przy tobie to normalnie żal >.< genialna jesteś ;*
  • awatar earthless: wciągające ;>
  • awatar Rock przez cały rok!: Najważniejsze, że są Gunsi!I nie mów, że nie jesteś zawodową pisarką, bo to nie ważne, piszesz naprawdę świetne opowiadania. Są prosto i zrozumiale napisane, z charakterem...Super, pisz dalej, nie przestawaj, bo szczerze zazdroszczę ci weny ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Witajcie Kochani!
Dzisiaj postanowiłam, że założę minibloga, na którym będę pisać opowiadania. Głównymi bohaterami moich opowiadań będą Gunsi (Guns N'Roses), myślę, że dobrze Wam wszystkim znani. Od razu przepraszam za wszystkie błędy. Nie jestem zawodową pisarką i zapewne moje opowiadania będą amatorskie, ale mam nadzieję, że będziecie chętnie je czytali.
Tak więc nie przedłużając już i nie zanudzając Was dłużej serdecznie zapraszam do czytania i komentowania.